piątek, 18 lipca 2014

look up in the sky and dream...





Latem marzę najczęściej. Wtedy właśnie mam najwięcej odwagi by marzyć. Marzę zarówno o drobnych, przyziemnych rzeczach jak i o wielkich sprawach. Dziesiątki marzeń i snów przewijają mi się przez myśli, pobudzają wyobraźnię, kreatywność, przenoszą mnie w inny świat, a nawet w kilka światów jednocześnie. Moje ciało przeszywa przyjemny dreszczyk, czuję powoli rozkwitające we mnie endorfiny, jest mi tak błogo... Nie zawsze marzę z zamkniętymi oczami, wręcz przeciwnie, przeważnie patrzę w niebo, w jego wszechobecny błękit, nawet kiedy jest zachmurzone.

Bujam głową w obłokach, wyobrażam sobie, że tylko ja jestem w stanie pokierować siebie w te miejsca, gdzie już znajdują się moje myśli. Wierzę głęboko w to że z marzeń uda mi się stworzyć cele i znaleźć drogę do ich realizacji. Marzenia mnie determinują, motywują do działania. Doprowadziły mnie do punktu, w którym jestem i pozwalają dalej marzyć o powrocie do domu, o byciu samej sobie szefem, o samotnej wyprawie po Francji, a w końcu o podroży do Nowego Jorku. Wierzę głęboko, że uda mi się zrealizować te cele i zrobić w głowie miejsce na nowe marzenia..








  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz