czwartek, 27 listopada 2014

Detoks







Jak wiadomo jesień nie rozpieszcza, a tym bardziej przedzimie (mamy przedwiośnie, więc miejmy też przedzimie :) ). Czujemy się ospali, ociężali, smętni, pofałdkowani i szorstcy ( nie mam tu na myśli stanu skóry). Jesteśmy niezadowoleni z chłodu i otaczającej nas mglistej szarości, najchętniej nic tylko zawinąć się na przytulnej sofie z pilotem w ręku i przeczekać tak do wiosny. Po co czekać?! Otrzep się człowieku z tej mgły i zafunduj sobie świeży, jesienny detoks!

Pisząc to, mam na myśli taki detoks kompletny: multi-detoks, detoks-HD, 3D czy inne D. Pozbądź się toksyn z ciała, umysłu i otoczenia! Nie marudź, że "wychodzę z domu - ciemno, wracam do domu - ciemno" - nie jesteś w tej kwestii wyjątkowy, ta ciemność ogarnia wszystkich nas, a czasem nawet nasze umysły :)

Sposobów na to, by uwolnić się od ciężkiej, jesiennej atmosfery jest co niemiara. Stwórz sobie klimat lekki, niecodzienny, ciesz się z drobiazgów (nawet z uśmiechu pana w kiosku) - bo tych jesienią niemal w ogóle nie dostrzegamy. W domowym zaciszu lub na świeżym powietrzu możesz poczuć jak odpływają z Ciebie złe emocje, otworzyć się na te dobre i zacząć przygotowywać się na nadchodzący, świąteczny czas.


Detoks dla ciała:

Przed śniadaniem wypij ciepłą wodę z sokiem z połowy cytryny 
i plastrem imbiru - świetnie oczyszcza przełyk i usuwa toksyny.

Jesienno-zimowe śniadanko staraj się zjeść na ciepło - polecam owsiankę lub kaszę jaglaną z jabłkiem czy gruszką i orzechami, wariacji jest mnóstwo - szalej!

Wiem jak ciężko ruszyć tyłek z miękkiej sofy (przerabiałam to osobiście w zeszłym tygodniu), więc tym bardziej pokaż sobie, że potrafisz się zmotywować do ruchu! Nie pozwól, by Twoje ciało stało się przygarbione, miękkie i "faliste" - wyjdź na spacer, wyprostuj sylwetkę, poczuj lekkie szczypanie pierwszych przymrozków na udach i policzkach, pójdź na basen, pobiegaj, 
a wieczorem przed TV rozłóż matę i powyginaj się śmiało (twój mężczyzna z pewnością nie będzie miał nic przeciwko).

Karm swoje ciało tylko najlepszym jedzeniem, a uwierz mi, że ono Ci się odwdzięczy. Mimo nieustających pokus w postaci piernikowej krajanki, grzanego piwa, gorącej czekolady, tłustych żeberek postaraj się trochę odpuścić! Zamiast tych kalorycznych rarytasów zainwestuj w orzechy, awokado, łososia, wszelkie kasze, ciepłe, pożywne zupy, imbir, miód i gorzką czekoladę - rozgrzeją cię i zahamują apetyt na łakocie. (No dobra, a teraz tak na poważnie: w listę "kalorycznych grzeszków" wyjątkowo nie wliczam masła orzechowego - z przyczyn czysto nałogowych...)

Na podjadanie niezdrowych, tłustych smakołyków przeznacz sobie jeden dzień w tygodniu, łatwiej będzie ci utrzymać kontrolę.

Polecam na ten czas pożegnać się z jogurtami - podobno wychładzają organizm, lecz sama od czasu do czasu pałaszuję jogurt grecki z miodem i orzechami włoskimi, ot taki paradoks!

W okresie przedzimowym nie zapominaj o piciu! Wszelkie herbatki, ciepłe wody z imbirem czy miodkiem jak najbardziej wskazane.

Jeśli chodzi o pielęgnację, wiadomo, skóra w tym okresie dostaje najbardziej "po tyłku", więc obchodź się z nią szczególnie pieszczotliwie: odstaw chemiczne balsamy i wsmaruj sobie w ciało olej kokosowy, świetnie natłuszcza, idealnie nawilża i nie zatyka porów, przez które twoja skóra oddycha. Jesienią też nie zapominaj o regularnym pilingu - najlepiej tym eko: zmieloną kawę zmieszaj z cynamonem, oliwą, miodem i odrobiną wody -et voila! Piling jak się patrzy!

Kąpiel w parującej, pachnącej olejkami wodzie - tu komentarz jest chyba zbędny...

No i najważniejsze, drogie panie: mimo że kuse spódniczki poszły w niepamięć aż do lata, nie zapominajcie o depilacji, wiem że każde futerko zimą jest na wagę złota, ale tę działkę zostawmy jednak tylko panom, my lubimy tulić się do futerka, oni - stanowczo nie!

No doooobra....jeśli mimo wszystko dopadnie cię słabość i zalegniesz na tej sofie, to poszczyp się troszkę po brzuszku, po udach, pupie - ujędrnij skórę i poczuj każdy centymetr twojego cudownego ciała!

To tyle, jeśli chodzi o mój sposób na jesienny detoks ciała. Jeśli masz swoje, wypróbowane sposoby, podziel się nimi! Chętnie wypróbuję czegoś nowego, a  niebawem ciąg dalszy dla umysłu i emocji....





piątek, 14 listopada 2014

About death






Listopad z wiadomych względów kojarzy mi się przede wszystkim ze śmiercią i nie piszę tu o śmierci typu "szkieletowata pani w obdartej pelerynie z kosą" lecz o śmierci typu: co nieuniknione niech nie pozostaje krępującym tematem.

Śmierć nie jest nam obca, a jednak boimy się lub krępujemy o niej mówić. Kiedy umiera nam bliska osoba zadajemy sobie retoryczne pytania, popadamy w smutek, rozpacz, czasem w depresję. Z całym zasobem naszych pozytywnych życiowych doświadczeń i emocji  nagle zatrzymujemy się na dłuższą chwilę by te zasoby cisnąć w ciemny kąt naszej podświadomości by zrobić miejsce dla głębokiej zadumy i próby zrozumienia śmierci. Każda indywidualna jednostka społeczeństwa przeżywa śmierć bliskiej osoby niemal tak samo, a mimo to czuje osamotnienie i ból duszy, a otoczenie nie rzadko snuje się po kątach, bo nie wie jak pomóc. Otóż to - śmierć: tabu historia.

O ile narodziny celebrujemy z niepohamowaną radością o tyle o śmierci chcielibyśmy najchętniej zapomnieć, a się nie da, bo śmierć otacza nas zewsząd. Paradoksalnie jest częścią naszego życia, 
a nawet jego celem. Jak tylko poruszamy temat w towarzystwie to już słychać "odpukiwanie w niemalowane" czy przestrogi typu "życie ci niemiłe?!" - a to może i błąd, bo życie miłe jak najbardziej, więc dlaczego nie pogadać też miło o śmierci? Każdy z nas przecież wierzy(nawet jeśli nie wierzy), że po śmierci będzie mu lepiej. Jedni wyobrażają sobie białe chmurki, po których w blasku słonecznych promieni boso będą stąpać, drudzy planują kim bądź czym staną się po śmierci, a inni zaś wierzą w czarną, zimną otchłań bez światełka w tunelu. Jedno jest pewne: przyszedłeś, więc odejdziesz. Prędzej czy później ta chwila nadejdzie, zaplanowana czy z zaskoczenia - bez znaczenia. Tak jak termin narodzin ludzkość jest w stanie wyliczyć co do dnia, tak daty śmierci nikt nam nie wskaże, prawdopodobnie nie ośmieliłby się nawet. Ale skądś podświadomość ludzka wie jednak, że na każdego jest wyznaczony czas, czasem ten odpowiedni, czasem jednak "nie w porę" i w obu przypadkach tak trudno się nam z nią pogodzić... 
Jako, że jesień sprzyja refleksjom, pod ciepłym kocykiem z kubkiem herbaty w dłoniach, spoglądając na płomień świeczki spróbuj pomyśleć o niej życzliwie, tak ciepło, przyjaźnie, bo kto jak kto, ale śmierć niczym niewidzialny przyjaciel zawsze jest przy tobie....