piątek, 13 lutego 2015

Przelecieć celebrytę






Wszyscy jadą po tych naszych #pożalsiębożecelebrytach, więc nie pozostanę w tyle.

Szczerze mówiąc - nie ma się raczej o czym rozpisywać, więc krótko będzie i zwięźle. 
Za czasów mojego dzieciństwa (czyli wg. mojej opinii wcale nie tak dawno) mieliśmy aktorów, piosenkarzy, artystów, sławy, gwiazdy, idoli... Teraz mamy celebrytów. Atakujących nas zewsząd: a to zeskoczą z zeberki, a to wyskoczą z kozaczka czy z innego pomponika, albo ch** wie z jakiego innego pudelka (dokładnie: "pudelka", a nie "pudełka"). Szczerzą swoje przesadnie białe ząbki na tle kontrastowo opalonej skóry (bo przecież zimę mamy, nie wypada wyjść blado), doczepiają sztuczne rzęsy, pompują cycki, policzki, usta i niedługo pewnie pośladki, wmawiając nam, młodym (bo świeżo po trzydziestce), że to w tym wieku naturalne. 
Pokazują nam swoje "nagie stopy na urlopie", wygładzone brzuchy, samochody, wypożyczone torebki, nowe buty, nowe cycki, śluby, rozwody, a w końcu nowe dzieci, zastępując tym samym rolę paparazzi. Bo po co ma się ktoś obcy po kryjomu z aparatem za nimi uganiać, odkrywając "tajniki codziennego życia gwiazdeczki", skoro wspomniana gwiazdeczka sama chętnie odkryje to i owo: pokaże co je na śniadanie, lancz, srancz i kolację, a jak już przyzna się, że zakupy robi w tanim dyskoncie to przez następny tydzień nosi się honorowo, niczym bohater narodowy z nadzieją na otrzymanie od prezydenta przynajmniej Krzyża Orderu Odrodzenia Polski.
Panowie na bankiety czy wernisaże zakładają rurki i trampki, do tego zapuszczają długie brody i pozują na ściankach z miną typu "ty mi tu nie będziesz dyktował jak mam się ustawić", a panie nasze najdroższe niczym małpki cyrkowe w bajecznych kreacjach, w balowym makijażu, w najmodniejszych sandałkach, z których wystają bose, muśnięte bronzerem stopy - wbrew powiedzeniu "idzie luty, załóż ciepłe buty" - paradują na tłach wyżej wspomnianych ścianek, prezentując ten chwilowy efekt masowego przegrzania mózgów. A niech się jedna taka odważy założyć rajstopy do sukienki 
o zgrozo - jak ona śmiała tak ubrana pokazać się na prezentacji ramówki programu czy otwarcia kolejnej galerii handlowej?!

Przelatując tak sobie w wolnej chwili tych naszych rodowitych celebrytów w internetach, tęsknię za czasami, w których już jako mała dziewczynka z łatwością przyporządkowywałam zasłyszane sławne nazwisko do konkretnej osoby, o której wiedziałam, że jest "TĄ słynną aktorką" czy "TYM sławnym artystą muzycznym".

Dziś mamy celebrytów, którzy sami przypinają sobie pewne etykiety, to robiąc sobie kolejną samojebkę najnowszym srajfonem, albo skacząc na główkę do niezbyt głębokiej wody...





Foto: Pinterest




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz