czwartek, 12 marca 2015

Strefa komfortu







Wiosna to idealna pora na wzięcie się w garść i wyjście ze strefy komfortu. 


Strefa komfortu? A z czym to się je?

Zauważyłam, że wielu moich znajomych (od czasu kiedy się z fejsbuka wypisałam, nagle tych znajomych mam o dziwo mniej, aczkolwiek jacyś tam się jeszcze ostali) myli pojęcie "strefy komfortu" z samym "komfortem" - na zasadzie, że skoro "komfort" to "przyjemnie". No więc nie tak do końca, kochani, bo w strefie komfortu nie o przyjemności się rozchodzi, wręcz przeciwnie - stwarzamy sobie taką strefę, w której mimo lęku, niechęci, różnych obaw, depresji czy innych paranoi tkwimy, wręcz egzystujemy nie robiąc nic, by było nam lepiej. To jest właśnie ta strefa komfortu. Co gorsza - tkwiąc w niej tak od jakiegoś czasu nie chce nam się, lub czujemy się zbyt ograniczeni by podjąć jakiekolwiek ryzyko, by z niej wyjść. Bo po jaką cholerę wychodzić z domku bez okien, do którego czarnych, pustych ścian jesteśmy już przyzwyczajeni? Dostosowani? Po co zaczynać coś zmieniać, skoro brakuje nam wiary we własne siły, możliwości i motywacji? Otóż po to, by wreszcie

Zakończyć toksyczne relacje!

Poszukać satysfakcjonującej pracy, lub satysfakcji z tej dotychczas wykonywanej!

Poznać nowych ludzi!

Założyć nowe cele na ten rok (niekoniecznie na całe życie)!

Ruszyć się z miękkiej sofy, wyłączyć Wojewódzkiego w tv i pójść na rower!

Zabrać psa ze schroniska na spacer po lesie!

Zacząć realizować dotychczas niespełnione marzenia!

Pójść na spektakl do teatru przynajmniej trzy razy w roku!

Odwiedzić galerię (nie handlową)!

Kupić książkę co miesiąc!

Znaleźć pasję i pielęgnować ją!  

Zrobić COKOLWIEK, czego nie robi się zwykle! 

ZACZĄĆ ŻYĆ po swojemu!


Ciekawa jestem czy i jakie kroki podejmujecie, by wyjść ze swojej strefy komfortu?





Foto: pinterest.com

11 komentarzy:

  1. Moim zdaniem najlepiej wychodzić ze strefy komfortu małymi kroczkami. Nikt nie każe nam od razu zakładać firmy czy wyprowadzać się gdzieś daleko. Czasem wystarczy mała zmiana nawyków. Np. rower zamiast TV. Jeśli nam się spodoba będziemy mieć apetyt na kolejny "kroczek". Warto też sobie zwizualizować to co możemy osiągnąć wychodząc ze strefy komfortu. To mobilizuje do działania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, małymi kroczkami zazwyczaj dochodzi się do całkiem pokaźnych efektów ;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Moim wyjściem ze strefy komfortu jest rozmawianie z obcymi ludźmi lub z ludźmi, z którymi na co dzień mam nikły kontakt. Jakakolwiek impreza z większością nieznajomych ludzi jest dla mnie niemal skokiem w przepaść tuż za strefą komfortu. Ale skaczę. Czasami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie! Taki mały akt odwagi to nierzadko wielki krok w nowe, piękne wspomnienia ;)

      Usuń
  3. Masz rację, czas na zmiany. Teraz albo już nigdy. Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym krótkim komentarzu czuję, że zbierasz siły - bardzo dobrze! Do mnie też dotarło hasło "czas na zmiany" w pewnym momencie życia, czego skutkiem jest w końcu przede wszystkim częsty uśmiech na buzi :) kibicuję i trzymam kciuki!

      Usuń
  4. Bardzo dobrze, że rozróżniłaś strefę komfortu od uczucia komfortu:) Choć sam proces wyjścia ze strefy komfortu już taki komfortowy nie jest ;) Lecz kiedy się już z niej wyjdzie, to dopiero jest fajnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak jak piszesz - przeważnie mamy obawy przed zmianami, a po tym najtrudniejszym pierwszym kroku nagle dostajemy skrzydeł i prostujemy plecy ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Bardzo fajny tekst :) Ja też ciągle wychodzi ze strefy komfortu - stawiam sobie coraz ambitniejsze cele, często im bardziej nie pasujące do mnie tym lepiej, i je realizuję. Jasne, że łatwiej i wygodniej było by siedzieć na kanapie i oglądać seriale, ale satysfakcja po i mnóstwo przygód wynagradza wszystkie trudy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsza jest praca nad sobą, nad własnymi słabościami. Kiedy już osiągnie się choćby najmniejszy cel, ma się ochotę na więcej :)
      Pozdrawiam!

      Usuń