wtorek, 14 lipca 2015

Pięć grzechów głównych

Pytacie mnie coraz częściej o kilka faktów na mój temat, dziękuję Wam za zainteresowanie ;) Nie potrafię jednak opisać siebie w podpunktach typu: "dziesięć faktów na mój temat" czy "pięćdziesiąt rzeczy, których o mnie nie wiecie"  bo chyba nie doliczyłabym się ilości dziwnych pomysłów, krążących po moim małym móżdżku, podejrzewam, że sama nawet nie jestem w stanie okiełznać "faktów na swój temat". 
Co innego z grzeszkami, popełnianymi przeze mnie ^^ :

Grzeszek #1: Co jakiś czas, w ukryciu niemal, z wypiekami na twarzy oglądam " Tres metros sobre el cielo" oraz " Tengo ganas de ti"  - hiszpańskie, ckliwe i durne melodramaty o gówniarskiej miłości, zdradzie i innych takich dyrdymałach. Czuję się wtedy jak jędrna szesnastka, marząca o takiej miłości (a raczej o takim lovelasie :D). Młodości, trwaj! (swoją drogą, ciekawe kiedy mi przejdzie...?)

Grzeszek#2: Jak już jestem przy miłosnych dyrdymałach, to nie będzie dla niektórych czytających mnie tajemnicą, że namiętnie oglądam "Dirty Dancing" tudzież "Wirujący seks". Podczas gotowania, podczas sprzątania, podczas lotu samolotem, podczas jazdy samochodem, podczas dołów i radości. Tylko nie podczas seksu. Finito.

Grzeszek #3: Masło orzechowe. My love. My life. O każdej porze dnia lub nocy. Nawet z suchą krakowską.

Grzeszek #4: Lubię podglądać sąsiadów znad przeciwka. W końcu jestę polakię. No, ale nie posiadam firanki. Damn!

Grzeszek #5: Jadąc gdziekolwiek samochodem śpiewam. To znaczy... drę się, bo śpiewem tego bym raczej nie nazwała, raz nawet zapomniałam, że mam otwarte okna i stoję na światłach. Czekam tylko aż głos z głośników z nutą frustracji każe mi się w końcu zamknąć.

Więcej grzechów nie pamiętam (a raczej nie chciałabym). Sama chętnie dowiem się czegoś na temat Was, odwiedzających mnie tutaj, więc śmiało!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz